Podróżowanie drogą z Dynowa do Przemyśla w okresie tuż po II wojnie światowej było bardzo niebezpieczne. Szczególnie wieczorem przy drodze gromadziły się bandy rabusiów, którzy podróżnych zabijali i dzieli się ich dobytkiem. Proceder ten nasilił się, gdy ludzie wracali do swoich domów po pracach przymusowych w Niemczech z nadzieją ułożenia sobie życia i spotkania z długo nie widzianą rodziną. Szczególnie niebezpieczne miejsca to tzw. Parasol w okolicach Bachórca oraz Góra Koryteńska, gdzie zginęli: Henryk Magnuszewski i Feliks Bochniak z Krzywczy, Antoni Fudali z Nienadowej, Karol Kazienko z Babice. W okolicach Krzywczy przy drodze zginął Jan Pindaczek z Krążek oraz p. Lach ze Skopowa. Te osoby są znane, ale wiele osób bezimiennych również poniosło śmieć podczas podróży o nich będzie ta opowieść wstydliwa, ale znana starszym mieszkańcom Babic.
Gdzieś ok. 1945 r. grupa 7 Polaków, których tożsamość jest nieznana, wracała z robót w Niemczech drogą z Dynowa do Przemyśla. Zaczynał zapadać zmierzch, zatrzymali się w gospodzie w Babicach, właściciel doradził podróżującym, by jechali do Krzywczy bo tam bezpieczniej. Grupa poruszała się 2 furmankami, które na granicy Babic i Ruszelczyc zostały zaatakowane za Zawadą, gdzie San najbliżej biegnie koło drogi [kilkadziesiąt metrów od obecnego krzyża na cmentarzu cholerycznym w Ruszelczycach]. Wszyscy zostali zabici przez babicką grupę rabusiów, którzy konie wozy i mienie zarekwirowali, a zabitych wrzucili do Sanu. Konie znalazły „schronienie” w stajni po przeciwnej stroni kościoła. Siedem dusz popłynęło Sanem, a ich kości może leżą, gdzieś na dnie rzeki lub jakaś uczciwa dusza wyjęła ich i pochowała – tego nie wiemy.

Orientacyjne miejsce zdarzenia
Nazwiska osób, które dokonały tej zbrodni są znane mieszkańcom Babic, gdyż całe zajście z pagórka obserwował pan P., jednak za swój czyn nigdy nie ponieśli odpowiedzialności chociaż podobno w tej sprawie toczyło się śledztwo.
Nie mają mogiły nie mają upamiętnienia. Niech ten tekst przywróci im pamięć. Może życie dopisze dalsze strofy tej opowieści – Siedem dusz popłynęło Sanem.
Piotr Haszczyn [styczeń 2026]
Jeśli doceniasz moją pracę postaw kawę Kliknij





